Wyświetlono posty znalezione dla frazy: kodex pracy





Temat: alimenty na pełnoletnie dziecko mikawi odpowiedz
Hej :)
Poczytaj wątek mikawi "wytyczne SN"

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=12305006
tam znalazłam coś takiego:

Osiągnięcie pełnoletności przez uprawnionego samo przez się nie wyłącza
obowiązku alimentacyjnego.
Kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje obowiązek alimentacyjny rodziców
względem dziecka - zarówno zrodzonego w małżeństwie, jak i dziecka
pozamałżeńskiego - jako indywidualny obowiązek matki i ojca dostarczania mu
środków utrzymania i wychowania. Obowiązek ten podlega regulacji specjalnej,
uprzywilejowanej i jest wyrazem właściwej dla naszego ustawodawstwa rodzinnego
zasady dobra dziecka.
To szczególne unormowanie obowiązku alimentacyjnego polega na tym, że obowiązek
rodziców dostarczania środków utrzymania i wychowania trwa dopóty, dopóki
dziecko nie zdobędzie, stosownie do swoich uzdolnień i predyspozycji,
kwalifikacji zawodowych, czyli do chwili usamodzielnienia się, i to niezależnie
od osiągniętego wieku (art. 133 § 1 kro). Uzyskanie pełnoletności nie zmienia
sytuacji prawnej dziecka w zakresie alimentów, jeżeli dziecko pobiera naukę w
szkole lub na uczelni i czas na nią przeznaczony wykorzystuje rzeczywiście na
zdobywanie kwalifikacji zawodowych.
W praktyce mogą występować różnorodne stany faktyczne, mające wpływ na
istnienie obowiązku alimentacyjnego. Jeżeli np. czas pobierania nauki wydłuża
się nadmiernie poza przyjęte ramy, gdy studiujący nie czyni należytych postępów
w nauce, nie zdaje egzaminów i ze swej winy powtarza lata nauki w szkole lub na
uczelni oraz nie kończy jej w okresie, przewidzianym w programie a ze względu
na wiek i ogólne przygotowanie do pracy może ją podjąć, rodzice nie są
obowiązani do alimentowania pełnoletniego dziecka.

Zamiar podwyższenia kwalifikacji zawodowych przez pełnoletnie dziecko pracujące
zawodowo także nie zawsze będzie rodzić obowiązek dostarczania mu środków
utrzymania przez rodziców. Istotne znaczenie powinna tu mieć okoliczność, czy
dotychczasowe przygotowanie zawodowe i nabyte wcześniej kwalifikacje pozwalają
w pełni na samodzielne, regularne zarobkowanie, a więc na pokrycie własnych
środków utrzymania.

W razie rażąco niewłaściwego postępowania osoby uprawnionej do alimentów,
budzącego powszechną dezaprobatę, dopuszczalne jest oddalenie powództwa w
całości lub w części ze względu na zasady współżycia społecznego (art. 5 kc).
Pełnoletnie dziecko, które w czasie studiów kilkakrotnie powtarza poszczególne
lata studiów, albo też nie kontynuuje nauki oraz nie podejmuje pracy zarobkowej
i z tego względu nie dysponuje środkami utrzymania, nie może domagać się ich od
swoich rodziców. Także rezygnacja przez dziecko - w celu dokuczenia rodzicom -
z pomocy stypendialnej udzielanej przez Państwo może być uznana za szykanę,
która narusza zasady prawidłowego współżycia w rodzinie, a tym samym zasady
współżycia społecznego.

Ale w innym miejscu znalazłam jeszcze takie orzecznictwa SN:

*Przy orzekaniu co do obowiązku alimentacyjnego w stosunku do dzieci, które
osiągnęły pełnoletniość należy brać m.in. pod uwagę czy wykazują one chęć
dalszej nauki oraz czy ich osobiste zdolności i cechy charakteru pozwalają na
kontynuowanie nauki. (wyrok SN z 14.11.1997, sygn. akt: III CKN 257/97)
*alimenty mogą przysługiwać, jeżeli uzdolnienia i ambicje dziecka, a także jego
wytrwałość okażą się wystarczają, aby podjąć i kontynuować studia. Jednakże
obowiązek alimentacyjny może ustać w razie braku pozytywnych wyników. (wyrok z
dnia 12.02.1999, sygn. akt: I CKN 499/97)
*alimenty należą się, jeżeli dziecko zdobyło wprawdzie wyższe wykształcenie i
ma możliwość podjęcia pracy zawodowej, ale chce kontynuować naukę (wyrok SN z
24.03.2000, sygn. akt: I CKN 1538/99);






Temat: Szczecin/ Podczas interwencji policjant zastrze...
Zabójcy potrzebni od zaraz. Milicja dała przykład
Strażnik miejski, M. Dudek wykazał się umiejętnościami, rozbójniczymi i chęcią
zabijania, nie wiem czy musiał jeszcze za to zapłacić, ale już jest
policjantem.
To wszystko służy policji, prokuratorom, sędziom i innym biurwom do eliminacji
przeciwników politycznych i zwykłych biedaków, którzy nie zgadzają się z władzą
oszustów.
10 miesięcy w zawieszeniu na 5 lat, to wyrok wydany przez skorumpowanego
sędziego, oszusta Karola Beśka sędziego sądu rejonowego w Olsztynie. Oskarżony
ciężko chory inwalida z powodu uszkodzenia kręgosłupa z art. 226. § 1. kk.
Według poszkodowanych dwóch policjantów bandytów, którym nie udało się
oskarżonego przejechać samochodem służbowym, użył on wobec nich słów
obraźliwych nazywając ich debilami.
Policjanci ci przyjechali do zgłoszenia o kolizji drogowej, w której
uczestniczyła ich koleżanka, która to uciekła z miejsca zdarzenia. Łatwo sobie
wyobrazić jak wyglądała ich praca, która skończyła się wyłamaniem drzwi do
budynku a następnie próbą zabójstwa poszkodowanych. Policjanci ci zeznawali w
sprawie jako jedyni świadkowie i właściwie nie pamiętali, co powiedział i
jakich słów użył oskarżony. Skorumpowany sędzia oszust poprzekręcał w
protokołach ich zeznania, ponieważ kolidowały ze sobą. Nie dopuścił do
przesłuchania 14 świadków i innych dowodów zgłoszonych przez oskarżonego. Tym
sposobem można skazać nawet księdza i tu pragnę przypomnieć, że zapadł wyrok na
księdza pedofila, który przyznał się do winy. Ksiądz za pedofilstwo (górna
granica wyroku do 10 lat) dostał 10 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata. Ja
dostałem ( górna granica wyroku 1 rok) 10 miesięcy na 5 lat, za wezwanie
policji do kolizji drogowej. W między czasie byłem tymczasowo aresztowany (
kodeks postępowania karnego zabrania używania tego środka w przypadku art. 226.
kk. ) oraz przez cały roczny okres oczekiwania na złożenie zeznań przez
strażnika bandytę dwa razy w tygodniu zgłaszałem się na policję.
Gdy przyjdą podpalić dom itd. będę się bronić, przygotuje się do tego z
terrorystami nie będę negocjował. Mirosław Kołecki 10-285 Olsztyn ul.
Klasztorna 3m2.
Panowie władza możecie mi wrzucić granat przez okno i ogłosić, że popełniłem
samobójstwo, możecie również oskarżyć mnie o następne przestępstwa i zabić mnie
w więzieniu, dlaczego nie oskarżacie mnie o szkalowanie?
Bo wszystko, co pisze jest prawdą i mam na to dowody.
Za strzelanie i zamordowanie niewinnych policjanci odpowiedzą dyscyplinarnie.
To, co panowie policjanci opłaci się nie?
Wiec możecie spokojnie rozwalić i mnie.
A następnie i tak dostaniecie za to medal.
Policja uhonorowała milicję

fot. Damian Kramski / AG

ZOBACZ TAKŻE

• Jerzy Andrzejewski: generał stanu wojennego (23-07-04, 21:42)

Maciej Sandecki 23-07-2004, ostatnia aktualizacja 24-07-2004 10:51

Generał Jerzy Andrzejewski, brutalny komendant wojewódzki milicji w Gdańsku z
lat 70. i stanu wojennego, został wczoraj przyjęty z honorami podczas
gdańskiego święta policji i wyróżniony za osiągnięcia w pracy.






Temat: A u naszych sasiadow...
Gość portalu: hip napisał(a):

> hip: Bo kodeks drogowy nakazuje:
> 1. Jechać z dozwoloną prędkością,
> 2. Dostosować prędkość do warunków,
> 3. W szczególnych sytuacjach zachować szczególną ostrożność. To wszystko
> sprawia, że jadąc z dostosowaną do warunków prędkością na drodze osiedlowej
> dojadę bezpiecznie do celu, chyba, że wyrżnie we mnie gnojek jadący 30 km
> szybciej na zimowych oponach, w które wierzy jak w celowośc posiadania
swojego
> pierdzącego wydechu :) (chociaż ci pewnie nie używają zimówek)
>
To jest znowu przypadek ekstremalny. Ile procent uzytkownikow to tjuninkowcy?
Zreszta dziki plugom pod zderzakiem wiekszosc z nich i tak fizycznie nie jest w
stanie jechac po osniezonej drodze

>
> > Nie ma znaczenia, że możesz zostawić ten samochód i pojechać do pracy
> > komunikacją miejską kiedy są gorsze warunki, bo one się mogą zmienić kiedy
>
> > JEDZIESZ tym samochodem. I co wtedy?
>
> hip: Jak mam blisko do domu to jadę wolniej, a warunki nie zmieniają się na
> ogół tak nagle. Jeśli - to są to szczególne i rzadkie przypadki. A my mówimy
o
> zasadzie i nakazie używania zimówek przez 5 miesięcy!!!

Ok, jedziesz rano do pracy, w miedzyczasie nasypie 20cm sniegu. I jak pokonasz
dystans 3km? Na zimowkach masz jakas szanse, na letnich juz nie. Komunikacja
miejska sie wyklada, a ty MUSISZ nagle gdzies jechac. I co wtedy? Nie
przewidzisz wszystkich sytuacji, dlatego wlasnie zaklada sie zimowe opony - nie
dlatego, ze na pewno bedziesz jezdzic po sniegu, ale dlatego, zeby byc gotowym
na nagle pogorszenie warunkow na drodze. Ja np. cala zime woze lancuchy.
Jeszcze ich ani razu nie uzywalem, ale wiem, ze gdy gdzies pojade i gwaltownie
zmienia sie warunki, dojade na miejsce, a nie wtedy dpoiero myslal co zrobic.

> hip: jak dostosuję prędkość i styl jazdy do warunków to nikogo nie zabiję. I
> powtarzam: Takich przypadków nie miałem od co najmniej 3 lat, a jeżdżę po
> Warszawie prawie codziennie.

Rownie dobrze mozesz jezdzic w lecie na lysych oponach - w koncu nie zawsze
pada. A jak deszcz spadnie, bedziesz jechal powolutku.

> > Nie? To napisz KTÓRYM samochodom zezwolić na brak opon zimowych? I oczywiś
> cie
> > jak to sprawdzać.
>
> hip: To nie tak. Uważam, że nakaz używania w Polsce zimówek od 1 list. do 15
> marca byłby niefortunny i nieuzasadniony. Należy propagować i uzasadniać
> celowość stosowania takich opon i wyjaśniać dlaczego i w jakich warunkach ma
to
>
> znaczenie. Ale wybór zostawić kierowcom. Inne są warunki drogowe i pogodowe w
> Bukowinie czy Sanoku, a inne w Szczecinie czy Słubicach, albo na głównych
> ulicach stolicy. Dlatego.

A widziales co sie dzieje na obwodnicy Trojmiasta po opadach sniegu? A chocby w
Warszawie, gdzie w ubieglym roku ludzie zostawili samochody na srodku ulic, bo
nie dalo sie przejechac.
Podobne paralize zdarzaja sie ni etylk ow Polsce, np. w Stanach, w miastach o
tzw. klimacie umiarkowanym. Spadnie 3cm sniegu i cale miasto stoi. Bo nie
dosc,ze nikt nie zaklada zimowek, to jeszcze nie potrafia jezdzic po sliskim.
Ilu kierowcow po pierwszych opadach sniegu jedzie na pusty plac i cwiczy
poslizgi kontrolowane, sprawdzajac rownoczesnie zachowanie w sytuacjach
ekstremalnych? Moze 1%, reszta uwaza,ze jak beda jechac powoli, nic sie im nie
stanie.
> pozdr




Temat: the company for...
trzy po trzy, a nawet cztery
Pogoda jest piękna więc wypadałoby coś napisać.
Wypada też spojrzeć prawdzie w oczy: moja opowieść traci czytelników bo
komentarzy prawie żadnych.
Więc nie pozostaje mi ni innego jak pleść trzy po trzy tylko dla tych kilku
osób w Kwaterze Głównej

Pierwsze "3" to wspomniane kiedyś przeze mnie 3% opustu. Ciekawa jestem jak
GenerAlicja podsumuje tę akcję na zbliżającej się Defiladzie? Czy poda to jako
swój sukces czy też może uderzy się w pierś i poda prawdziwe skutki tej akcji.
No ciekawe.

Kolejna "3" to arcyciekawe plany na kolejny kwartał!!!!! Jak rozumiem mają nas
zmobilizować do wytężonej pracy. Jak patrzę na ilości rekrutów, których mamy
pozyskać to od samego patrzenia nie chce mi się pracować. I wiem, wiem, znam te
opowieści jakimi nas będą raczyć nasi generałowie z GenerAlicją na czele. Że w
sąsiednich krajach to "to, albo tamto". Tylko, że nasze sławetne dowództwo
jakoś nie zauważa kolejnej "3". Nie zauważa bo trudno zauważyć coś albo kogoś,
kogo brak. A brakuje nam jakieś 3 miliony rodaków, którzy wyjechali
niepostrzeżenie do "lepszego" świata. Tak niepostrzeżenie, że nasze dowództwo
tego nie zauważyło. Nasze dowództwo nie zdołało dostrzec rówież tego, że te
trzy miliony to osoby z tzn. naszego targetu i że pracując w miejscach dosyć
odległych od naszych dzielnych rekrutów są poza ich zasięgiem.

Ale to przecież nic dziwnego, że nasze dowództwo tego nie zauważa bo jak się
patrzy na naszych trzech generałów to jako żywo widać mityczne trzy małpki.
Jedna zakrywa uszy i nie słyszy (to Gen. Falcon, nie słyszy bo cały czas mówi i
nie dopuszcza do siebie sugestii innych). Druga zakrywa usta i nie mówi (to
Gen. Mampozor, który nie ma własnego zdania i posługuje się stwierdzeniem: no
ale GenerAlicja to albo tamto...). I wreszcie małpka trzecia zakrywa oczy i nic
nie widzi (to oczywiście Gen. Joint, który nie widzi tego co widzą pozostali
dokoła niego. Chociażby brak tych trzech milionów rodaków).

Smutne to ale niestety prawdziwe.
Uprzedzę jeszcze słowa GenerAlicji, które mogą paść w czasie porywającego
przemówienia (które oczywiście skrzętnie przygotowywuje, wspomagając je
osobistą charyzmą). To słowa o tym, że ilości pozyskanych rekrutów są w naszym
zasięgu, że to w nas tkwią ograniczenia, które nie pozwalają nam się rozwinąć,
że to my możemy osiągnąć narzucone nam plany, tylko i wyłącznie swoją ciężką
pracą. Iże od nas zależy jak wykorzystamy wsparcie jakie nam przygotowała nasza
cudowna, fantastyczna, najlepsza na świecie armia.
To co zawsze uderza mnie w tych przemówieniach to fakt, że zawsze wszystko
zależy od nas a nie od dowództwa. Tak jakby nie brali odpowiedzialności za
swoje działania. A przypomnę, że to dowództwo a nie my przygotowuje plany,
kampanie, strategie, wsparcie itd.
I jak się gam pamięcią wstecz, to były te rzeczy przygotowane raz lepiej raz
gorzej ale nigdy ale to przenigdy nie usłyszałyśmy słowa: przepraszamy tę formę
wpsarcia nie przygotaliśmy dobrze i dlatego się nie udało zrealizować planu. O
nie, co to to nie. Zawsze wina jest po naszej stronie.

Podobnie będzie z trzema procentami.
Nie zakładam, że ktokolwiek powie przepraszam. Do tego trzeby mieć odrobinę
honoru. A to deficytowy produkt w naszym dowództwie.
Niestety nie są to typy samurajskie i kodeks bushido jest im obcy. Nie
kultywują nawet naszych polskich tradycji, które kazały skończonym oficerom
honorowe rozwiązania. O nie!!
Dlaczego piszę o skończonych oficerach? A jak nazwać generała, który dowodząc
od dwóch już prawie lat nie wygrał żadnej bitwy, nie zrealizował żadnego bodaj
planu. I nie ma pomysłu na poprawę, któremu brak wizji jak ma wyglądać
przyszłość armii.
I co najgorsze przegrywa z konkurencyjną armią O. I to jest najboleśniejsze.

Przyczyny porażek A z O w kolejnym poście.



Temat: Doradztwo finansowe Efect - ktoś zna ich?
Witam, przeczytałem chyba wszystkie wywody na temat Efectu zawarte na tym forum.
Co tam ze zajelo mi to godzine wazne ze mam w tym cel. Po pierwsze przeszedlem
okres rekrutacji i obecnie jestem na szkoleniach,na okresie probnym. Wlasnie w
tym roku sie obronilem, piszac mgr na temat gieldy (sam gram na niej od 4 lat),
wiec doradztwo finansowe merytorycznie i mentalnie pasuje mi, wiec postanowilem
poszukac pracy w tym zawodzie (a przynajmniej sprawdzic co kto oferuje i czy sie
do tego nadaje). Wysłałem najpierw oferty do expandera,open i xelion. Odezwali
sie tylko z open finance ( w pozostałych zdaje sie ze preferuja ludzi z
doswiadczeniem i bogata baza klientow np. z banku w ktorym sie pracowalo). NIe
dostalem jeszcze odp czy zostalem przyjety czy nie, ale nie chce tam pracowac
jak dowiedzialem sie ze jako pracownik OF bede mial narzucone produkty, ktore
musze klientom oferowac (nie jest to zgodne z moja etyka jak i
moralnoscia.)Ostatnio znalazlem oferte Efectu i postanowilem sie wybrac.Jak
pisalem wyzej jestem tam obecnie na szkoleniach i dowiaduje sie coraz wiecej o
produktach, czy tez psychologi (ale nie takiej ktora pozwala wciskac cos czego
ludzie nie chca, lecz takiej, ktora pokazuje mowe ciala, zachowanie itp- tego
ucza wszedzie, rowniez na studiach).
Musze przyznac ,ze bylem optymistycznie nastawiony do pracy w efekcie, ale
czytajac to forum mocno mnie zmartwilo to co wypisuja o tej firmie. Ja jak
narazie nie widze nic zlego w tym ze ludzie pomagaja innym w lepszych decyzjach
finansowych, ja poszedlem na doradce dlatego ze chce pomagac ludziom aby lepiej
wykorzystali swoje oszczednosci anizeli ladowanie ich na lokate lub poduszke. a
to ze dostane w zamian za to prowizje to cos zlego?? w polsce jest dziwny system
ludzie wola trzyamc kase na lokacie majac 4%, niz dostac z funduszu stabilnego
wzrostu (przy malym ryzyku)15% (z czego powiedzmy doradca dostanie 1%). Nie chca
dostać dodatkowych 10% tylko dlatego bo mysli ze go doradca oszukal bo dostanie
1%. Były tez smieszne argumenty ze jesli ktos chce zainwestowac kase to sam to
moze zrobic (spoko masz taki wybor jesli umiesz sie w tym polapac i masz
czas)tylko czy jak idziecie do szewca to myslicie a spoko sam wezme mlotek
gwożdz i sam to naprawie?? albo prawnika a spoko przeczytam szybko kodeks karny
i sam sie wybronie ze sprawy przed sadem.
Ja jesli przejde okres probny to chce pomagac ludziom w zarzadzaniu wlasnymi
pieniedzmi lecz jesli okaze sie ze Efect bedzie narzucal mi jakas skandie, albo
cala ta analiza finansowa jest tylko jedna wielka bzdura to tam dlugo nie posiedze.
Uwazam ze ja sam swoja osoba bede tworzyl swoja wlasna marke, chce byc uczciwy i
rzetelny i tym chce zyskac dobra renome wsrod ludzi, ktorzy beda mnie
rekomendowac kolejnym osobom. Chce byc jak dobry stomatolog do ktorego tzreba
sie zapisac miesiac wczesniej bo usuwa bezbolesnie zeby, chce byc jak dobry
architekt, ktory wybuduje mi moj dom marzen, chce byc doradca, ktory spowoduje
ze bedziesz mogl zyc ze swiadomoscia ze zapewnisz swoim dzieciom studia lub
sobie emeryture. czy uwazacie ze to jest złe??



Temat: Panowie z lewa ,Giertych wyciąga pomocną dłoń:)

Wiesz, j46 ja nie mam nic do liberalizmu, liberalizmu nazwę to z ludzka twarzą
(kiedyś był komunizm z ludzką twarzą), jednym z błędów wszystkich rządzących do
tej pory polegał na tym, że zapomniano o tych najsłabszych (czasami się o nich
mówi, że nie wsiedli do pociągu przemian), w czym rzecz, tak jak napisałeś „A
pokolenie Kuronia było faszerowane wspaniałym obrazem komunizmu, do którego
wiódł jako droga przejściowa socjalizm”. Tylko, że to pokolenie wychowało
dzieci podobnie myślących niedopuszczających innych do głosu, dziś nazywają się
europejczykami, demokratami itp., manipulacja po 89 roku wyprowadziła ich na
pozycje rządowe, pewnie pamiętasz hasła typu pierwszy milion trzeba ukraść i
okradano, co się tylko da, nazywało się to transformacją.
Więc lekarze otwierali prywatne gabinety w szpitalach, adwokaci zamknęli dostęp
do zawodu młodym ludziom, w kuratoriach ulokowali się ludzie układu, Walter
zrobił tvn, Solorz polsat a rządy po kolei Mazowieckiego, Bieleckiego,
Suchockiej, Oleksego, Buzka, konserwowały to tylko. Ale ile ta idylla 5% mogła
trwać, niezagrożony układ pozwalał sobie na coraz więcej, doszło do
nikczemności w traktowaniu osoby ludzkiej, nasi pracodawcy łamią prawa
człowieka, pracownik jest traktowany jak zwykły niewolnik. Porozmawiaj z
dziewczynami w Markpolu, Globi, w pracowniach cukierniczych w Łomiankach,
zapytaj bezrobotnych, jakie maja oferty pracy. Podam dwa przykłady:
Właścicielka łomiankowskiej pracowni cukierniczej do załogi – następny tydzień
nie pracujemy, ponieważ jadę z synem w tatry – załoga na to a co znami –
odpowiedź - mnie to nie interesuje.
Właściciel pewnej łomiankowskiej firmy na wątpliwość pracownika, że w kodeksie
pracy jest inaczej – odpowiada - tu obowiązuje mój kodeks - jak chcesz to go
kur….a. zaraz napiszę na kolanie.
Niektórzy na tym forum chcieliby wszystko prywatyzować, pytanie, dla kogo, dla
ludzi z zarobkami 900zł, ile wizyt lekarskich opłaci ów człowiek, jakie czesne
w szkole opłaci, czy stać tych ludzi na prywatne przedszkola szkoda gadać.
Oczywiście nie odmawiam nikomu prawa do takiego myślenia, ale realia są inne,
nie znacie Łomianek, w większości mieszkacie w tych nowych osiedlach a tam nie
kupują ludzie biedni, mało kogo w Łomiankach jest stać na internet, żyjecie w
swoich realiach nie znacie problemów zwykłych ludzi.
Choć nie jestem wielbicielem kaczorów jednak muszę przyznać, że wyczuli dobry
moment i wygrają teraz wszystko także wybory samorządowe, tylko naświetlając
takie i podobne oszustwa i nikczemności, jakie tu opisałem to wystarczy, reszta
nie wyczuła momentu i zejdzie na margines, i na nic wszelkie sondaże za kotarą
człowiek jest sam z kartką wyborczą, podobnie będzie w Łomiankach.
Pozdrawiam.



Temat: PRELEKCJA - ZYDOWSKIE PANSTWO CHAZAROW
O Chazarach i nazwach
We wrześniu 1986 na UJ w Krakowie odbyła się konferencja „ Autonomia Żydów w
Rzeczypospolitej szlacheckiej” w której udział wzięło udział wielu uczonych z
Polski, Francji, USA, Wielkiej Brytanii i Izraela.
Referat swój wygłosił Moshe Altbauer, profesor filologii słowiańskiej
Uniwersytetu w Jerozolimie, członek Polskiej Akademii Umiejętności.
Poniżej kilka fragmentów tej wypowiedzi:

„W swoim przyczynku językoznawczym związanym z osadnictwem Żydów na wschodnich
ziemiach historycznej Polski (M.Altbauer „Jeszcze o rzekomych „chazarskich”
nazwach miejscowych na ziemiach polskich” Onomastica, 1968, t. 13 s.120-128)
starałem się udowodnić, że hipoteza o istnieniu chazarskich nazw miejscowości
jest błędna. Jej celem było potwierdzenie teorii, iż pierwszymi osadnikami
żydowskimi w Polsce byli potomkowie zjudaizowanych Chazarów, którzy przybyli ze
Wschodu. Ojcem tej hipotezy toponomastycznej był dygnitarz austro - węgierski,
H.Freiherr von Kutschera (Die Chasaren, Wiedeń 1910). Za nim przyjęli ją
bezkrytycznie socjolog Maksymilian Gumplowicz (Początki religii żydowskiej w
Polsce – Warszawa 1903) i z kolei poważny badacz historii Zydów polskich Ignacy
Schiper. (Dzieje kultury żydowskiej w średniowieczu – Warszawa 1926
Zdaniem wymienionych autorówpodstawą „chazarskich” nazw miejscowości typu
Kozary, Kozarka, Kozarowicze, Kozarcy itp. Miała być nazwa etniczna Chazar.
Jednakże – jak widać, żadna z nazw miejscowości figurujących na liście nie
zaczyna się na CH, choć w polszczyźnie nazwy kraju i grupy etnicznej Chazaria,
Chazarowie mają właśnie taki nagłos.
Do rzekomych nazw chazarskich zaliczono również nazwę dawnego przysiółka
Kawiory w gminie Czarna Wieś (obecnie jest to nazwa dzielnicy w dzielnicy
Krowodrza w Krakowie), wywodząc ją z nazwy jednego z plemion chazarskich
zanotowanych zźródłach bizantyńskich w postaci „kabroi”, co w wymowie greckiej
wczesnego średniowiecza brzmiałoby „kawari”. Za taką etymologią opowiedział się
nawet sam Schiper, choć dysponował dokumentacją historyczna pozwalającą łączyć
nazwę Kawiory z hebrajską nazwą grobów. Dopiero kazimierz Nitsch w obszernym
dopisku do mojego artykułu W sprawie kirkutu, opierając się na dokumentach
historycznych dostarczonych mu przez historyka Romana Grodeckiego takich jak
Kodeks dyplomatyczny miasta Krakowa, Najstarsze księgi miasta Krakowa itp.
Wykazał, że krakowskie Kawiory to „sepulturae Iudeorum”.wywodzące się z
hebrajskiego >kewurym< ( w wymowie aszkenazyjskiej), >groby<. Nitsch przyjął
moją hipotezę, iż kirków/kierków, pochodzące z niemieckiego Kirchhof oznaczał
pierwotnie cmentarz ewangelicki a dopiero pożniej stał się nazwą cmentarza
żydowskiego. Przeprowadził on również za pomocą różnych ośrodków
uniwersyteckich kwerendę dla ustalenia znaczenia kierkowa, jego wariantów
fonetycznych i morfologicznych oraz geografii. Po latach okazało się, że wyniki
tej synchronicznej kwerendy że wyniki tej synchronicznej kwerendy z lat
pięćdziesiątych naszego wieku odpowiadają prawie dokładnie danym uzyskanym z
dokumentów polskich i łacińskich związanych z samorządem żydowskim w Polsce
oraz danym z wielu tekstów przywilejów nadanych Żydom w miastach i miasteczkach
Polski.
Na podstawie naukowych zdobyczy toponomastyki polskiej naszego stulecia ( w
pracach Witolda Taszyckiego, Mieczysława Karasia, Haliny Safarewiczowej i in.)
udowodniłem, iż wszystkie nazwy uznane za „chazarskie” przez Kutscherę,
Gumplowicza i Schipera są bezsprzecznie polski mi i mają swe paralele w nazwach
miejscowych w innych krajach słowiańskich”.
______________

Jehuda ben Meir ha Kohen, uczony zydowski żyjący w XI w. w Moguncji, jest
autorem zaginionego dzieła "Sefer ha-dinim" ( O prawie i rytuale) powstałego
przed 1040. Nieliczne, zachowane fragmenty jego pracy przekazane w XIII wieku
przez żydowskich pisarzy wspominają o gminie żydowskiej w Przemyślu i
Wrocławiu. Ta pierwsza może, choć nie musi wskazywać na kontakty z p-d wschodem
Europy ( i dalej), wszak Przemyśl leżał na szlaku handlowym do Kijowa.

Ukłony
Scan

Euromir napisał:

"Wiadomo dzis, iz wielu Zydow chazarskich , pewnie wiekszosc, wywedrowala i
osiedlila sie w Polsce. Inni na terenach dzisiejszej poludniowej Ukrainy i
Rosji. To oni stanowili poczatki zydowskiej nacji w Rzeczypospolitej.
Wymieszani z Zydami przybylymi z Wegier, Hiszpanii, Niemiec, Holandii stanowia
nieliczna stosunkowo juz dzis, po zaszlosciach niemieckiej eksterminacji i
powojennemu exodusowi do Izraela, grupe polskich - najczesciej swiadomych
(poprzez tradycje judaizmu) swej tozsamosci Zydow".




Temat: Odśnieżanie
Z drogi, Robert jedzie!
Gość portalu: Robert napisał(a):

> To bu oznaczolo ucieczke, ucieczke od problemow. Tylko slabeusze poddaja sie
i
> uciekaja. Ja nie jestem typem slabeusza wiec nie zamierzan nigdzie uciekac.
> Bede walczyc o swoje prawa oraz prawa innych rowerzystow do godnego
poruszania
> sie po miescie. A ta walke moze przerwac mi tylko smierc. Czy chcesz sie
> przyczynicz do skucenia mi zycia czy bedzie nadal czytal moje edukujace
> wypowiedzi?

Jak dla mnie, to trochę za dużo tu napuszenia i zwykłego kiczu. Robercik będzie
walczył do śmierci! O co? O emancypację rowerzystów. Byłoby to żałosne, gdyby
nie było śmieszne. :))

> No własnie. Dlatego miasto i gminy powinny pomyslec o tanich i efektywnych
> inwestycjach dla taniej komunikacji a nie skupiac sie, tak jak do tej pory,
na
> efektownych i drogich inwestycjach, ktore nie rozwiazuja zadnego problemu
tylko
>
> generuja nastepne.

Dla taniej komunikacji są chodniki w dostatecznej ilości, autobusy i tramwaje.
Komunikacja rowerowa jest dobra dla wsiowego listonosza. :p:D

> To raczej, niech kierowcy sie ciesza i dziekuja twardoglowym dyrektorom ZDM
za
> to ze powstaja ciagle nowe drogi. Gdyby ci ludzie mieli wieksze choryzonty
> myslowe to juz dawno by zaprzestali budowania drog w miescie. Przykladem ich
> plytkiego myslenia jest fakt iz sciezki rowerowe sa budowane z kostki a nie z
> asfaltu a wlasnie kostka nie dosc, ze jest o 30 % droższa to jest przez
> wszystkich rowerzystow krytykowana jako najgorszy budulec na nawierzchnie.

Kierowcom, jak już pisałem, drogi należą się jak psu zupa, bo płacą podatki. To
duże szczęście, że nie rządzą wszechwładnie ludzie o "choryzontach" Robercika,
tylko o normalnych horyzontach, którzy rozumieją potrzeby podatników.

> Bzdura! I znowu nie masz racji! Przykład strona praska:
> - ilosc pasow na moscie=4
> - ilosc zjazdow na jagielonska=2, ilosc pasow na wprost=2,
>
> Tu jest zachowana rownowaga ale patrzmy dalej:
> - ilosc pasow na estakadach=2
> - ilosc wjazdow=2
> Ze szkoły wiemy ze 2+2 =4 wiec powiedz mi jak to jest mozliwe ze 4 doplywy
> mieszcza sie na 2 pasach? Odpowiedz jest prosta. Aby sie zmiescily musi
> nastapic zageszczenie pojazdow a wszyscy dobrze wiemy ze wieksza gestosc
> pojazdow mozemy tylko osiagnac przy zmniejszonej predkosci a wiec
stworzylismy
> co... na wlasnie KOREK!

Pisałem o zjazdach z mostu, a nie o wjazdach na most. Jeżeli wjazdów jest
więcej, to chyba most powinien być jeszcze szerszy, prawda?

> A przystanek autobusowy przy Jagielonskiej to pies?

Nie, kot. Jeszcze nigdy nie widziałem korka z powodu żadnego przystanku na
Jagiellońskiej.

> Zwlaszcza te przy Łabiszynskiej.

Łabiszyńska jest oddalona od mostu o ponad 2 kilometry, a po drodze są jeszcze
zjazdy w Wysockiego i Marywilską.

> Ale dzieki temu rowerzysci mogliby swobodnie i BEZPIECZNIE przez ten most
> przejechac. W koncu przez wiele lat uparcie dazylismy do rownouprawnienia i
> demokracji.

Równouprawnienie polega na tym, że rower stoi w korku tak samo jak samochód.
Przeciskanie się rowerów między samochodami jest niedozwolone i mam nadzieję,
że będzie karane. Jeden pas ruchu przeznaczony jest dla jednego pojazdu.
Coraz bardziej przekonujesz mnie, że rowerzyści to banda egoistów i zawistników
czerpiących satysfakcję z kłopotów innych użytkowników dróg. Niech się w takim
razie nie dziwią, że są traktowani tak samo. To też jest równouprawnienie,
nieprawdaż?
Co to jest demokracja, przeczytaj sobie w słowniku, bo zdaje się, ze kompletnie
mylisz pojęcia.

> Nie ma tam ruchu pieszego bo wlasnie chodniki nie sa odsniezne. Ciekawe czy
ty
> bys jezdzil po trasie Lazienkowskiej gdyby na niej byla polmetrwa warstwa
> scniegu?

Weź więc miotłę i do roboty!

> Mam tylko jedno pytanie: zamierzasz jeździć tamtędy rowerem? Przypominam, że
> kodeks drogowy wyraźnie Ci tego zabrania.
>
> Ktoredy? Wisłostrada? Tak, jesli bede mial taka potrzebe.

Po jezdni, jeżeli nie ma zakazu wjazdu rowerów i nie ma równoległej ścieżki
rowerowej, możesz sobie jeździć. Po chodnikach nie, więc i tak nic Ci nie
przyjdzie z ich odśnieżenia. :p

> O zdenerwowalismy sie... sokojnie stary, wyluzuj sie. Jestes cholernie
> zestresowany od codziennego przedzierania sie przez korki. Zrelaksuj sie. Nic
> tak nie relaksuje jak jazda na maksa posrod samochodow-mordercow. Uwierz mi!

Śmieszny jesteś. Zwisasz mi jak kilo kitu na agrafce. Jestem spokojny i
zrelaksowany. Po drodze do pracy nie mam żadnych korków, a poza tym nic tak nie
relaksuje jak zwalenie kilku rowerzystów w śnieżne zaspy. Uwierz mi. :p:D




Temat: Czy foto-radar to słuszne rowiązanie???
Fotoradar jest dla piratów drogowych a nie dla kierowcy który przekroczy dozwoloną prędkość o 10 no może 15 km wydaje mi się że różnica tych 10 km nie ma tak radykalnego znaczenia w ruchu drogowym , tyle lat było 60 km i zle nie było, prędkość na radarze powinna być wychwycana po przekroczeniu 60km a ustawiać się powinni tam gdzie jest zagrożenie dla ruchu i życia to jest :ul Wojska Polskiego na całej długości, a jak narazie to straż mjejska ustawia się na obwodnicy zjazd z Bydgoszczy 60 km po co tam są chyba dla kasy zapewne nie dla bezpieczeństwa, na ul.Wodnej zaraz na samym łuku drogi jest tam 40km tam nie można i tak jechać więcej jak 60 km chyba że jakiś idiota, również ustawiają się na przeciwko Zakładu Energetycznego przeważnie rano łapią tych co się śpieszą do pracy jest to zjazd z wzniesienia i auto samo nabiera prędkościw wsi Sulnowo zaraz za znakiem oznaczającym teren zabudowany , jak dotychczas widziałem ich raz na ulicy Wojska Polskiego na wysokości Plusa - bak Spółdzielczy i łapią naiwniaków a w żeczywistości nie ma ich tam gdzie powinni być , zwróćcie uwagę na zjazd od szpitala kierunek Wiąg tam prędkość jest przekraczana nawet o 50km zjazd z wzniesienia a straż mjejska ma to gdzieś , jak stare przysłowie : POD LATARNIA ZAWSZE NAJCIEMNIEJ no i tak to jest ich siedziba znajduje się zaledwie 15 metrów od tego mjejsca i nie widzą zagrożenia a może jak zaparkuje jakaś ciężarówka w Urzędzie Miasta to zareagują!!!! Tak naprawdę urząd miasta zakupił zabawkę dla straży mjejskiej za społeczne piniądze niby dla podniesienia bezpieczeństwa na ulicach a tak nie jest !!! Porostu nie ma ich tam gdzie naprawdę powinni być , a może pracownicy straży mjejskiej jak też Urzędu Miasta tak naprawdę nie zdają sobie sprawy gdzie jest naprawdę zagrożenie z tytułu przekraczania prędkości, więc wypadało by im wskazać mjejsca szczególnie niebezpieczne . Naprawdę fotoradar ma służyć do bezpieczeństwa na drogach i wyłapania szleńców którzy przeginają pałe z prędkością a nie do ustawiania się w takich mjejscach że każdy kierowca przekracza dozwoloną prędkość podczas przyśpieszania i zmiany biegów auto nie uchronnie przekracza prędkość. Tak na marginesie to w Sulnowie ustawiają się 15 metrów za znakiem terenu zabudowanego i choćby nie wiem co to nikt nie zdąży wychamować z 90 km do 50 km na 5 metrach pózniej masz fotkę , poprostu wydaje mi się że łamią przepisy oni sami bo przed każdym terenem zabudowanym powinna stać tablica z nazwą mjejscowości tam jej nie ma z żadnej strony , przed wjazdem do świecia znaki te występują więc jest czas na wychamowanie , warto więc przeszkolić odpowiedzialne osoby z znajomości ruchu drogowego , Policja w tym mjejscu ustawia się na skrzyżowaniu jest czas na wychamowanie i jeśli cię złapią na radarek to poprostu sam jesteś sobie winnien. A może nie ma kasy na postawienie prawidłowych oznaczeń , a może ja się mylę i kodeks drogowy nie dotyczy takich mjejscowości jak Sulnowo bo to wiocha ????????



Temat: Różnica między Warszawą a warszawką ...
Różnica między Warszawą a warszawką ...
Felieton Marka Krola cyniczny ale jakze prawdziwy...

Różnica między Warszawą a warszawką jest taka jak między mózgiem a móżdżkiem
na grzance.
Z mózgu, jeśli ktoś lubi, można zrobić móżdżek, niestety, proces odwrotny
jest niemożliwy. Warszawka składa się ze smaczków, układzików, kreacyjek,
polanych tym samym mdłym sosikiem. Warszawka jako swoisty ruch towarzysko-
polityczny nie jest naszym oryginalnym tworem, który jak oscypek moglibyśmy
wypromować w Europie. Otóż Stary Kontynent już niemal 80 lat temu
wyprodukował europkę, równie zapyziałą i kołtuńską jak warszawka. Europka
pełna jest oportunistów, konformistów i hipokrytów, nie widzi niczego poza
czubkiem swego nosa.
Gdyby dzisiaj żył Wyspiański, mógłby napisać "Wesele Europy". I w tej nowej
wersji znalazłoby się słynne zdanie: "Niech na całym świecie wojna, byle
europka zaciszna, byle europka spokojna". Największym, rzec by można
szczytowym, osiągnięciem europki był układ monachijski z 1938 r. Oczywiście,
ten układ dla pokoju na dwa latka poprzedzały inne sukcesy europki, dlatego
artykuł "Powrót do Rapallo" Andrzeja Grajewskiego może zaniepokoić
czytelników z pewną wyobraźnią historyczną. Rzecz jas-na, wszelkie
podobieństwo do osób, a zwłaszcza polityków i zdarzeń ze współczesnej Europy,
jest niezamierzone i przypadkowe. Jeżeli premier Berlusconi, osoba głęboko
wierząca w demokratyczne przekonania prezydenta Putina, prawosławi
bezbronnych Rosjan atakowanych przez czeczeńskich terrorystów, to może
zamiast wartości judeochrześcijańskich należy umieścić w preambule do
konstytucji europejskiej Kodeks Hammurabiego. Tylko wtedy część polityków
europejskich będzie chodziła bez głowy, a Prodi w dodatku bez ręki. Większość
europejskich konwentykli politycznych i parlamentów będzie przypominała
zakład pracy chronionej.
Cóż, europka pokpiwa sobie z Europy, sama deprecjonując jej rolę w świecie,
choć wszystkiemu winne są, rzecz jasna, USA, Izrael, a już czekają w kolejce
warchoły z Polski opisane w "Rzeczpospolitej" przez króla kelnerskiej
publicystyki. Europka triumfuje nie tylko w publicystyce kelnerskiej, europka
triumfuje w Europie, co potwierdzają najnowsze badania opinii publicznej
mieszkańców Starego Kontynentu. Jeśli Izrael jest największym zagrożeniem dla
pokoju, o czym przekonana jest ponad połowa Europejczyków, a USA (na drugim
miejscu) są równie niebezpieczne jak Iran, to rodzi się pytanie: czy leci z
nami lekarz, a jeżeli tak, to czy nie jest to doktor Mengele?
Historia, rzecz jasna, się nie powtarza, tylko jakimś dziwnym trafem w
Europie ma skłonności do klonowania. A klon na ogół żyje krótko, między
innymi dlatego, że kondensuje w sobie wszystkie wady genetyczne pierwowzoru.
Czy zatem wyhodowany przez europkę klon antysemityzmu rozwinie się do
rozmiarów, które znamy z nieodległej przeszłości, czy zdegeneruje się w
Europie ludzi wolnych od rasistowskich uprzedzeń? Jeśli Izrael zagraża
pokojowi światowemu, jak wskazuje sondaż, to sygnał, że Europa staje się
niebezpieczna dla jej mieszkańców. Tomasz Lis (vide: "Hańba europejska")
odradza Prodiemu badanie przyczyn antyizraelskich nastrojów Unii
Europejskiej. Obawia się tego, o czym pisze Henryk Grynberg
(vide: "Kryptoantysemityzm"). Jeżeli Europę jednoczyć ma nienawiść do Izraela
i USA, to znaczy, że Europejczycy stali się eutanazyjczykami, a więc śmierć
samobójcza zyskała rangę dyrektywy unijnej.
Wierzę mimo wszystko, że Europa pokona europkę, bo celem życia nie jest
śmierć. Major Hieronim Kupczyk nie pojechał do Iraku po śmierć, nie pojechał
tam mordować, niszczyć ani nawet okupować kraju. Europka nigdy tej ofiary
życia majora nie zrozumie. Europa, w którą należy wierzyć, doceni i otoczy
szacunkiem.



Temat: o WĄTKACH POŻEGNALNYCH tu jest
"Jest to banalnie proste"
Jest to banalnie proste.
Autor: Gość: Hiacynt IP: 195.205.252.*
Data: 30-01-2003 21:02
Hiacynt

ps. natomiast, ty powinieneś swoje słowa poprzeć cytatami.
_____________________________________

Stąd moje cytaty - bo ten facet ma do siebie to, że jak JEMU wygodnie to cytuje, jak niewygodnie - to
zmienia temat, a potem milczy. Natomiast od innych ŻĄDA cytatów. Więc przykra konieczność. Nie
miejsce tu by opisywać przyczyny konfliktów, mało kogo to interesuje, zresztą - o ile nie ma tych postów w
archiwum GW, to na pewno ma je Hiacek - można poprosić o wypożyczenie. Kwestia, czy nie będą owe
archiwalia ocenzurowane.

Ja mam z nim swoją Forumową sprawę - która jest o tyle istotna, że facet rzucił ( i rzuca dalej) na mnie
potwarze, z których się nie wycofał. A są one poważne i dotyczyły mego wizerunku wobec REALNYCH
znajomych:

- o rozsyłanie wirusów po skrzynkach forumowiczach
- o zaszczuwanie forumowiczów
- o stworzenie w moim domu Centrum Forumowego Zarządzania Forum
- o bycie kłamcą
- o sterowanie forum dla badania reakcji forumowiczów w celu napisania pracy naukowej
- o wielonickowe pacynkarstwo
- o jenisejowanie
- o bycie macho forumowym (całkiem wdzięczna rola wobec Pań)
- o działania stadne w zaszczuwaniach
- o spiskowanie bez wiedzy Hiacynta
- o telefonowanie do forumowiczów
- o mailowanie z forumowiczami bez wiedzy Hiacynta
- o szarganie świętości (Teresa z Avila - w odpowiedzi głupim postem na post przygłupa)
- o niewłaściwe mój stosunek do dni Martyrologii Narodu Polskiego - tu zręcznie zmanipulował
mój tekst, którego niestety już w GW nie ma.
- o to, że napisałem mu wprost to, co o nim myślę, podczas gdy trzeba mu pisać to, czego on
oczekuje. Hołdów znaczy.

Pytanie tylko małe mam - czemu mam zawdzięczać, że ów chodzi za mną po wszystkich wątkach i forach
oraz zbiera swoje "dowody"?

No i to tyle.

Jeśli mogę Cię prosić, - przekaż Hiackowi, że ja nie tylko od dwóch tygodni na jego zaczepki nie
odpowiadam. Nie odpowiadam od 4 miesiecy - od czasu, kiedy okazało się, że rzeczony Hiacynt nie wie
co to jest Kodeks Boziewicza. Natomiast z Borsukiem jestem w kontakcie - często nieprzyjemnym dla
mnie. Ale jakoś idzie wytrzymać, bo to dusza człowiek. Z zasadami.

Scan

P.S. Mam pytanie - czy mogłabyś spytać wzmiankowanego Hiacynta czy przeprosił Abe i Grzegorza. Jeśli
nie - powinien to uczynić. Jeśli to zrobił ( i poprze cytatem) - w TEJ MATERII zwracam honor.

PPS. Pewnie bym uwagi na Hiacynta - Lustratora nie zwrócił uwagi, gdyby ów nie wypomniał tej
nieszczęsnej św. Teresy i Polskiego Grudnia. Było to w czerwcu ub. roku. Wcześniej ( w IX/X 2001 a
później w 2002) tylko Hiacek ( no bo jaki inny forumowicz przy zdrowych zmysłach by to robił) latał z tymi
DWOMA postami po F. i skarżył się wspólnym forumowym znajomym jaki to ze mnie niegodziwiec.

No i jaki to forumowicz chce lustrować wodę mineralną z Grodziska i region Mazowsze. Nigdy tu wody
mineralnej nie było, ino piwo "Grodziskie" z pszenicy. Jaki to tyfus w piciu był !!!! Jak Hiacek w swoich
awansach do Pań!

Mazowsze do kitu jest, Hiacek - bez lustracji. Płasko i piaski. Tylko Pojezierze Augustowskie. Uważaj
Hiacek - boś mi "Kontrolanta" - ( mało tego - Liska! tego dobrego Liska! -też próbował w te swoje
"kontrolancko-scanowe" obsesje wmieszać) - imputował również, a Kontrolant po Tatrach (?) chodzi. Ja
jeśli - tylko po Bieszczadach.
Przypomnij - po jakich górach łazi Kontrolant. Możesz to zrobić przez Borsuka. Podobno masz dobrą
pamięć.

Autorytecie forumowych łobuzów.




Temat: A u naszych sasiadow...
Gość portalu: Gal napisał(a):

> A co to są "tylko dobre nawierzchnie"
> A czy po śniegu na małych uliczkach masz jechać "5 czy 10km/h" na oponach
> letnich? A dlaczego 5?

hip: Bo kodeks drogowy nakazuje:
1. Jechać z dozwoloną prędkością,
2. Dostosować prędkość do warunków,
3. W szczególnych sytuacjach zachować szczególną ostrożność. To wszystko
sprawia, że jadąc z dostosowaną do warunków prędkością na drodze osiedlowej
dojadę bezpiecznie do celu, chyba, że wyrżnie we mnie gnojek jadący 30 km
szybciej na zimowych oponach, w które wierzy jak w celowośc posiadania swojego
pierdzącego wydechu :) (chociaż ci pewnie nie używają zimówek)

> Hip! Nie gorączkuj się:)
> Przepisy są dla wszystkich. Opony zimowe zwiększają bezpieczeństwo jazdy
> KAŻDEGO samochodu zimą, również jeżdżącego wyłącznie w mieście bo;
> - i w mieście bywa śnieg
> - i w mieście bywa mróz
> - i w mieście bywają śliskie podjazdy i zjazdy

hip: Zgadza się, ale uważam, że bezwzględny taki nakaz to nie jest najlepsze
rozwiązanie na Polskie warunki.

> Nie można nakazać jeżdżenia w oponach zimowych wszystkim "za wyjątkiem
> samochodów jeżdżących TYLKO po >>głównych trasach miejskich z priorytetem
> odśnieżania<<"

hip: Oczywiście, że bzdurne. Ale to nie był poważny argument za takim
rozwiązaniem tylko przeciw nakazowi montowania zimówek.

> Nie ma znaczenia, że możesz zostawić ten samochód i pojechać do pracy
> komunikacją miejską kiedy są gorsze warunki, bo one się mogą zmienić kiedy
> JEDZIESZ tym samochodem. I co wtedy?

hip: Jak mam blisko do domu to jadę wolniej, a warunki nie zmieniają się na
ogół tak nagle. Jeśli - to są to szczególne i rzadkie przypadki. A my mówimy o
zasadzie i nakazie używania zimówek przez 5 miesięcy!!!

> Nie ma znaczenia, że będziesz płacił za szkody spowodowane przez siebie, bo
> możesz (przez brak tych zimowych opon) kogoś zabić i tego niczym nie
zapłacisz.

hip: jak dostosuję prędkość i styl jazdy do warunków to nikogo nie zabiję. I
powtarzam: Takich przypadków nie miałem od co najmniej 3 lat, a jeżdżę po
Warszawie prawie codziennie.

> Czy dalej nie widzisz analogii z ograniczeniami prędkości takimi samymi dla
> wszystkich?

hip: Zasady poruszania się po drogach publicznych są jednakowe dla wszystkich
użytkowników (różnią się tylko dla poszczególnych typów pojazdów np. osobowe,
ciężarowe, różne masy, rowery itp)
>
> Nie? To napisz KTÓRYM samochodom zezwolić na brak opon zimowych? I oczywiście
> jak to sprawdzać.

hip: To nie tak. Uważam, że nakaz używania w Polsce zimówek od 1 list. do 15
marca byłby niefortunny i nieuzasadniony. Należy propagować i uzasadniać
celowość stosowania takich opon i wyjaśniać dlaczego i w jakich warunkach ma to
znaczenie. Ale wybór zostawić kierowcom. Inne są warunki drogowe i pogodowe w
Bukowinie czy Sanoku, a inne w Szczecinie czy Słubicach, albo na głównych
ulicach stolicy. Dlatego.
pozdr



Temat: SZANTAŻ I DONOS - FAŁSZYWYCH KLEJNOTÓW CZ.3:
OK, Tyu, skoro podkladasz nam tu kolejna swinie to na niej pojezdzimy. Tylko
nie rozkokos sie za bardzo.
Po prawdzie to pewnie wiesz gdzie mam umiejscowione te wasze "ktokomu i kiedy"
ale skoro tak ladnie nadajesz to sie wtrace.
Zatem:

tyu napisał:

> Wczoraj wieczorem, w wątku " ŁAPAJ ZŁODZIEJA, CZYLI FAŁSZYWYCH KLEJNOTÓW
> CZ.2" przedstawiłem moje zarzuty wobec Miriam i Perły.
>
> O 23.59 otrzymałem od Miriam SMS:
> JESLI KIEDYKOLWIEK JESZCZE WSPOMNISZ MNIE NA FORUM ALBO W PRYWATNEJ
> KORESPONDENCJI, POZNASZ CO TO JEST MSCIWOSC KOBIETY. ZLAMIE SWOJE ZASADY.
> Podpisu nie było, ale podpisem był nr komórki.
>
> Dziś o 9.00 rano Miriam zadzwoniła do nie do pracy żądając odwołania
> wszystkiego, bo jak nie, to doniesie na mnie - i tu była lista, gdzie
> doniesie. Odmówiłem i odłożyłem słuchawkę.
>
> Po czym się zaczęło.
> O 9.30 zostałem poproszony do gabinetu Dyrektora firmy. Dyrektor dostał faks.
> Miał "wpłynąć na mnie" abym zaprzestał działalności na Forum, na którym
> "prowadzę uwłaczające godności, w pojęciu ogólnym, publiczne dywagacje na
> temat życia prywatnego" Miriam i "działalnością tą hańbię również placówkę,
> której jestem pracownikiem." Plus powołanie się na Kodeks Karny, z tytułu
> którego takie działania są ścigane.
..
::::
K.P.) O tym, ze to wariatka i nalezy sie jej wystrzegac - pisalem juz, wiec nie
czuje sie zaskoczony. Jeden z moich kolegow, z Florydy, przez dwa lata nie mogl
zdjac ze swojego garba pewnej osoby psychicznie chorej (z Czestochowy). Weszla
w jego zycie prywatne po uszy. Na szczescie on jest wlascicielem swojej firmy,
czyli - tego samego Tobie zycze ).
::::
>
> Z tego, co przeczytałem na Forum, Miriam chodziło o słowo "kochanek" na
> określenie Perły. Nie o MERITUM tego, co napisałem na temat wykorzystywania
> w postach Perły informacji o moim prywatnym życiu, tylko o to słowo.
> Metoda "łapaj złodzieja" po raz wtóry?
::::
K.P.) O tym takze pisalem: sam bym sie wstydzil za takiego kochanka> co innego
isc do lozka z takim kozlem rozplodowym ale kochanek... to juz "lekka" przesada
i mezalians. A paniusia dba przeciez o swoj image.
::::
>
> NIE WIEM, jak wyglądają te sprawy w realnym życiu Pani M. i Pana T. Być może
> inaczej. Każdy, kto czyta Forum w miarę uważnie, przyzna jednak, że TUTAJ,
> NA FORUM oboje - Miriam i Perła - pracowali na to określenie wyjątkowo długo
> i intensywnie. Począwszy od wątku "Kawiarenka Sułtan" półtora roku temu.
> Potem "Barek". Potem - zapewnienia o miłości w postach ze wspólnej podróży,
> nocne westchnienia kierowane z Łodzi do Lublina, tekst o "pocałunkach
> błękitnookiego księcia" nadany przez Miriam z Lublina o północy... Sam Perła
> pisał pewnej nocy z Lublina o tym, jak to "bardzo są sobą zajęci", co zresztą
> wyśmiałem, bo w tym samym czasie Miriam nadawała z Łodzi i happening nie
> wyszedł. I tak dalej: informacje o zaręczynach, "podawanie sobie w dzióbkach"
> tego, czy owego - aż po "całuski" sprzed paru dni. Nie rozumiem więc tego
> "świętego oburzenia".
::::
K.P.) Malenki dodatek bo pisywali razem z tego Zamoscia przy czym jedno
logowalo sie jakis czas. Az sie sypnelo w porywie fikania koziolkow zapomnialo
o logowaniu, czym sypnelo sie ze jednak nie figluja na odleglosc.
::::
> Można więc ewentualnie dywagować, czy to, co napisałem było "smaczne", czy
> nie - ale nie o tym, czy było ZASADNE. PRZYNAJMNIEJ TU.
> I tyle dygresji o słowie "kochanek" - tak niepoprawnym politycznie.
>
> Wraca kwestia metod działania wymienionych w tytule, a uprawianych przez moją
> byłą forumową przyjaciółkę: szantażu i donosu. Zgodnie z życzeniem kilku osób
> wyrażonym w wątku "Łapaj złodzieja..." - upubliczniam te fakty i poddaję pod
> dyskusję.
>
> Co Wy na to?
>
> tyu
..
::::
A nawiasem mowiac, Tyu, to moglbys skonczyc juz z tymi waszymi kretynskimi
pretensjami i udawaniem, ze przykladacie jakiekolwiek znaczenie do tych sporow.
Przeciez to widac, ze chcecie dokuczyc wszystkim pozostalym. Tylko dlaczego
akurat Ty bierzesz wtym udzial...
..
K.P.
>




Temat: Prof. Hausner tnie niekompetentnie i strachliwie !
A teraz wypisy z Kretyna52...
Gość portalu: Palnick napisał(a):

> Ustawa o stosunku państwa do Kościoła kat. nakazuje oddać mu tylko
> nieruchomości bezprawnie przejęte przez państwo.

Złodziej oddaje skradzione mienie. Coś tu nie tak?

> Innymi słowy, czarnym udało
> się, niezgodnie z ustawą, przechwycić wiele obiektów zabranych im ongiś przez
> zaborców!

Czarnym udało się odzyskać skradzione im mienie - to rozumiem, ale
dlaczego "niezgodnie z ustawą"? Kodeks cywilny to też ustawa...

> Przepis ten interpretowany jest tak, że podmiotom kościelnym należy się
> maksimum tego, co dopuszcza prawo.

Nie "należy się", ale jest "dopuszczalne przez prawo". Czy naprawdę nie można
przejść przez drzwi bez wyważania ich?

> gdański oddział Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa
> przekazał dwu parafiom 107 ha gruntów w Słupsku, które miasto chciało
> przeznaczyć pod budownictwo mieszkaniowe.

Czy Agencja WRSP jest organizacją kościelną, zarządzaną przez uzbrojene
zakonnice terroryzujące miejscowe sądy, czy jednak agendą socjalistycznego
państwa? Pretensje zatem proszę łaskawie kierować pod adresem odpowiedniego
reżimu, odpowiedzialnego za funkcjonowanie swych pasożytniczych agend.

> W efekcie wszystkich tych operacji Kościół kat. zdobył 160 tys. ha gruntów -
o 5 tys. ha więcej, niż miał przed wojną!

Kościół zdobył w wyniku niekompetencji urzędników i bezwładu państwa. Korupcja
i indolencja administracji wymaga napiętnowania bez wzgledu na to, kto na tym
korzysta.

> Jak Polska długa i szeroka, gminy oddają Kościołowi cenne grunty praktycznie
za darmo, bez przetargu.

Czy to aby nie jest nielegalne?

> Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie jest w stanie ustalić, ile
> daje licznym fundacjom i stowarzyszeniom przykościelnym.

To niech nie daje moich pieniędzy, skoro nie wie komu! Rozpędzić do zasrane
złodziejskie ministerstwo!

> Ministerstwo Edukacji
> Narodowej zasiliło Caritas kwotą 2 373 680 zł dotacji celowych w roku 2000 i
1 133 499 zł w roku 2001.

Caritas tę forsę wydał na dzieciaki czy na mercedesy dla biskupów?

> Dla porządku odnotujmy jeszcze, że w roku 2001
> generalny konserwator zabytków dał 29 405 390 zł na zabytki sakralne należące
> do związków wyznaniowych, głównie do Kościoła kat.

To również nie jest winą KK, że ustawodawca nakazuje prywatnemu właścicielowi
troskę o jakieś ruiny. Znowu pomyliłeś adresata swoich szlochów.

> Setki gmin pod pretekstem wspierania
> działalności charytatywnej

Gmina nie powinna mieć prawa rozdawania pieniędzy. Problem wtedy znika. Ale
jest to problem ułomnego prawa, a nie istnienia KK.

> Nad wydawaniem
> tych kwot państwo nie ma kontroli, choć nie traci jej, gdy subwencjonuje
> organizacje niekościelne.

Chaos, anarchia, wyrzucanie pieniędzy w błoto - normalka socjalistycznego
państwa.

> Osoby prawne kościołów i związków wyznaniowych zwolnione są z podatku
> dochodowego z tytułu przychodów z działalności niegospodarczej (ślubów,
> pogrzebów itd.).

Poważnie myslisz, że kelnerzy, korepetytorzy i taksówkarze rozliczają się z
napiwków i kopert?

> Tymczasem pod hasło "kult"
> podciągnąć można wszystko, łącznie z pałacem i Mercedesem dla biskupa,
> przyjęciami, utrzymywaniem rodzin kleru i co się komu podoba.

To z tacy nie może sobie kupić mercedesa, musi z państwowej forsy?

> Jakby tego było mało, Kościół załatwił sobie zwolnienie z podatku od
> nieruchomości używanych na cele niemieszkalne, np. kościołów, oraz
> przeznaczonych na cele mieszkalne, jeśli są to internaty przy szkołach
(płatne
> przecież) lub seminariach, domy zakonne, domy księży emerytów, wpisane do
> rejestru zabytki itp.

Gdzie można sobie załatwić takie zwolnienia? Podaj adres i nazwisko urzędasa,
może i mnie się uda.

> Jeśli dewotka zapisze Kościołowi dom, czarni nie muszą zawracać sobie głowy
> podatkiem od spadku czy darowizny,

Skandalem jest:
a) istnienie podatków od spadku czy darowizny
b) zwolnienie KK
Odpowiedzialne za to osoby należy natychmiast zwolnić z zajmowanych stanowisk.

> Dało to pole do popularnych przekrętów:
> dajesz proboszczowi jakąś sumkę, w zamian dostajesz zaświadczenie, że
wpłaciłeś
> grubo więcej, w nagrodę masz ulgę podatkową. Z tytułu darowizn na rzecz
> Kościoła tylko w roku 1999 skarb państwa stracił 14 mln zł.

Ale tyle zyskali obywatele, okradani na potęgę przez rządzący krajem reżim.
Całe szczęście, że taka furtka istniała. Przypomnę ci tylko, głąbie, że to nie
KK ją sobie w Sejmie uchwalił, ale czerwoni.



Temat: Szczecin/ Podczas interwencji policjant zastrze...
Naogół to policjanci podstrzelają się sami albo ni
Strażnik miejski, M. Dudek wykazał się umiejętnościami, rozbójniczymi i chęcią
zabijania, nie wiem czy musiał jeszcze za to zapłacić, ale już jest
policjantem.
To wszystko służy policji, prokuratorom, sędziom i innym biurwom do eliminacji
przeciwników politycznych i zwykłych biedaków, którzy nie zgadzają się z władzą
oszustów.
10 miesięcy w zawieszeniu na 5 lat, to wyrok wydany przez skorumpowanego
sędziego, oszusta Karola Beśka sędziego sądu rejonowego w Olsztynie. Oskarżony
ciężko chory inwalida z powodu uszkodzenia kręgosłupa z art. 226. § 1. kk.
Według poszkodowanych dwóch policjantów bandytów, którym nie udało się
oskarżonego przejechać samochodem służbowym, użył on wobec nich słów
obraźliwych nazywając ich debilami.
Policjanci ci przyjechali do zgłoszenia o kolizji drogowej, w której
uczestniczyła ich koleżanka, która to uciekła z miejsca zdarzenia. Łatwo sobie
wyobrazić jak wyglądała ich praca, która skończyła się wyłamaniem drzwi do
budynku a następnie próbą zabójstwa poszkodowanych. Policjanci ci zeznawali w
sprawie jako jedyni świadkowie i właściwie nie pamiętali, co powiedział i
jakich słów użył oskarżony. Skorumpowany sędzia oszust poprzekręcał w
protokołach ich zeznania, ponieważ kolidowały ze sobą. Nie dopuścił do
przesłuchania 14 świadków i innych dowodów zgłoszonych przez oskarżonego. Tym
sposobem można skazać nawet księdza i tu pragnę przypomnieć, że zapadł wyrok na
księdza pedofila, który przyznał się do winy. Ksiądz za pedofilstwo (górna
granica wyroku do 10 lat) dostał 10 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata. Ja
dostałem ( górna granica wyroku 1 rok) 10 miesięcy na 5 lat, za wezwanie
policji do kolizji drogowej. W między czasie byłem tymczasowo aresztowany (
kodeks postępowania karnego zabrania używania tego środka w przypadku art. 226.
kk. ) oraz przez cały roczny okres oczekiwania na złożenie zeznań przez
strażnika bandytę dwa razy w tygodniu zgłaszałem się na policję.
Gdy przyjdą podpalić dom itd. będę się bronić, przygotuje się do tego z
terrorystami nie będę negocjował. Mirosław Kołecki 10-285 Olsztyn ul.
Klasztorna 3m2.
Panowie władza możecie mi wrzucić granat przez okno i ogłosić, że popełniłem
samobójstwo, możecie również oskarżyć mnie o następne przestępstwa i zabić mnie
w więzieniu, dlaczego nie oskarżacie mnie o szkalowanie?
Bo wszystko, co pisze jest prawdą i mam na to dowody.
Za strzelanie i zamordowanie niewinnych policjanci odpowiedzą dyscyplinarnie.
To, co panowie policjanci opłaci się nie?
Wiec możecie spokojnie rozwalić i mnie.
A następnie i tak dostaniecie za to medal.
To nie pierwszy napad policjantów na moje mieszkanie, oczywiście opowieści tych
bandytów świadczą całkiem coś innego.
Tu też wyszkoleni policjanci nie poradzili sobie ze staruszkiem.
Cóż tylko pogratulować.



Temat: dla aupair w niemczech...
dla aupair w niemczech...
praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,67732,2445420.html

Anna Rubinowicz-Gründler, Berlin 14-12-2004, ostatnia aktualizacja 14-12-2004 17:11
W Niemczech wprowadzono kodeks zasad dla au pairek
Lepszą opiekę nad młodymi ludźmi, którzy przyjeżdżają do niemieckich rodzin jako au pair, przewiduje specjalny kodeks podpisany przez ponad setkę niemieckich agencji pośrednictwa pracy

Kto chce trafić do niemieckiej rodziny jako au pair, czyli po to, żeby poduczyć się języka niemieckiego, a w zamian opiekować się dziećmi i pomagać w pracach domowych, od dwóch i pół roku nie musi już korzystać z pomocy pośredników. Może na własną rękę szukać gościnnego domu i załatwiać formalności.

Dlatego, decydując się na pośrednictwo, warto przypilnować, aby agencja załatwiła formalności wstępne oraz zapewniła opiekę podczas pobytu, np. na wypadek konfliktów z rodziną-pracodawcą.

Na niemieckim rynku działa 1,5 tys. agencji. Niektóre z nich oferują jednocześnie usługi matrymonialne i pośrednictwo dla au pair. Przed dwoma laty Niemcami wstrząsnęło samobójstwo Rumunki, która w niemieckiej rodzinie była przeciążona pracą, bita i poniżana. Aby podejrzane firmy nie żerowały na naiwności młodych cudzoziemców, lecz troszczyły się o losy podopiecznych, ponad sto agencji au pair podpisało w listopadzie dobrowolny kodeks. Ustalono standardy i zasady, jakich muszą przestrzegać zarówno rodziny, jak i au pair. Agencje utworzą całodobowe pogotowie telefoniczne dla au pair.

Kodeks zawiera wiele zapisów, które przewiduje niemieckie prawo, a które są nagminnie łamane. Au pair może pracować do 30 godzin w tygodniu (maks. 6 godzin dziennie), musi mieć własny pokój o powierzchni co najmniej 8 m kw., z oknem i zamykanymi drzwiami, darmowe jedzenie w rodzinie, co najmniej półtora dnia w tygodniu wolnego, czas na kurs niemieckiego i na aktywność kulturalną oraz na odbywanie praktyk religijnych. Musi też dostawać co najmniej 205 euro kieszonkowego w miesiącu (od 2005 r. 260 euro), wypłacane także podczas choroby, oraz płatny urlop wypoczynkowy. Rodzina musi ubezpieczyć au pair od choroby, nieszczęśliwych wypadków, ciąży i porodu. Z kolei au pair musi przed podjęciem pracy wykazać, że ma praktyczne doświadczenie w opiece nad dziećmi i zna język niemiecki w stopniu podstawowym. Warunków, jakie powinny spełniać i rodziny, i au pair, jest znacznie więcej. Informacje zawarte są w ulotkach niemieckiej Federalnej Agencji Pracy (www.arbeitsagentur.de, należy wpisać hasło "au pair").

Stowarzyszenie Gütegemeinschaft Au Pair założone przez niemieckie agencje będzie też przydzielać certyfikat jakości pośrednikom spełniającym wszystkie kryteria. Kontrolować to będzie rządowy Instytut Znaków Jakości. Jednak udział w kodeksie jest dobrowolny - ani niemieckie, ani zagraniczne agencje pośrednictwa nie muszą się do niego stosować.

W tej chwili w Niemczech pracuje i uczy się jako au pair ok. 30 tys. młodych cudzoziemców - większość z Rosji, Ukrainy, Uzbekistanu i Kazachstanu.

W Niemczech au pair może przebywać nie dłużej niż przez rok. Kandydaci muszą mieć od 17 do 24 lat. Do załatwienia formalności Polakom wystarczy dowód osobisty, muszą jednak przed rozpoczęciem pracy w niemieckiej rodzinie uzyskać w lokalnym urzędzie ds. cudzoziemców pozwolenie na pobyt (Aufenthaltsgenehmigung-EG), a w lokalnej agencji pracy - pozwolenie na pracę (Arbeitsgenehmigung). Jeśli korzysta się z usług pośrednika, to on załatwia wszystkie niezbędne formalności.